Klient pyta o ofertę. Wiesz, że to ważne. Wiesz, że trzeba dobrze. I właśnie dlatego odkładasz to trzy dni, bo nie chce Ci się siadać do pustego dokumentu.
Znam to. Sam tak miałem przez lata. Najgorsze jest to, że im dłużej zwlekasz, tym większa musi być ta oferta w Twojej głowie, żeby usprawiedliwić czekanie. A klient w tym czasie pyta kogoś innego.
Pokażę Ci, jak to robię teraz. Cała rzecz zajmuje mi kilkanaście minut i nie wymaga umiejętności technicznych.
Oferta to nie pisanie. To składanie klocków
Zauważ, co się dzieje, kiedy siadasz do oferty. Nie wymyślasz swoich usług, bo je znasz. Nie wymyślasz cen, bo je masz. Nie wymyślasz sposobu pracy, bo pracujesz tak od lat.
Więc na czym schodzi ten czas? Na przepisywaniu tego samego od nowa. Za każdym razem od zera, w innej kolejności, innymi słowami.
To jest dokładnie ta robota, której nie powinieneś robić ręcznie. Nie dlatego, że jesteś leniwy. Dlatego, że to nie wymaga Ciebie.
Krok 1: pokaż, co sprzedajesz
Zanim poprosisz o cokolwiek, daj surowce. Wklej swój cennik. Wklej dwie, trzy oferty, które już kiedyś wysłałeś i które zadziałały. Nie muszą być ładne. Mają być prawdziwe.
To jest moment, który większość ludzi pomija. Wpisują "napisz mi ofertę na film reklamowy" i dostają coś, co pasuje do każdej firmy na świecie, czyli do żadnej. Śmieci na wejściu, śmieci na wyjściu.
Krok 2: opisz klienta, nie zadanie
Teraz mówisz, kto pyta i o co. Tu jest cała różnica: nie opisujesz produktu, tylko sytuację człowieka po drugiej stronie.
Mam zapytanie od klienta. Branża: [jaka] Czego potrzebuje: [w jednym zdaniu] Budżet, o jakim wspomniał: [kwota albo "nie podał"] Sytuacja: [2-3 zdania. Co powiedział, czego się boi, na kiedy mu zależy] Na podstawie mojego cennika i wcześniejszych ofert przygotuj ofertę dla tej osoby.
Dostaniesz strukturę: co robisz, jak, w jakim czasie, za ile. Nie będzie idealna. Ale masz od czego zacząć zamiast gapić się w pustą stronę, a to jest cała bariera, o którą się rozbijasz.
Krok 3: tu zaczyna się Twoja robota
Pierwsza wersja nigdy nie jest ostatnia. Ale poprawianie czegoś, co już istnieje, zajmuje minuty. Pisanie od zera zajmuje godziny, których nie masz.
Trzy polecenia, których używam za każdym razem:
Dodaj wariant tańszy i droższy. Klient ma wybierać między moimi opcjami, nie między mną a kimś innym. Skróć to o połowę. Klient nie ma czasu czytać. Napisz to moim stylem, nie korporacyjnym. Zobacz, jak piszę w ofertach, które Ci dałem.
Ten trzeci jest najważniejszy i ludzie o nim zapominają. Bez niego dostajesz tekst, który brzmi jak każdy inny. Klient to czuje, nawet jeśli nie umie nazwać.
Krok 4: wyjdź z tego z plikiem, nie z tekstem w oknie
Na koniec mówisz, w jakiej formie to chcesz. Gotowy dokument z nagłówkami i sekcją cen, do skopiowania albo do PDF-a.
I to jest cała różnica między "pogadałem z AI" a "mam ofertę". Pierwsze daje Ci tekst do przeklejania. Drugie daje Ci rzecz, którą wysyłasz.
Co z tego naprawdę wychodzi
Oferta, która normalnie leżałaby tydzień, bo bym jej unikał, wychodzi tego samego dnia. Z wariantami cenowymi. Moim językiem.
A kto pierwszy, ten lepszy. To nie jest slogan, tylko sposób, w jaki klienci naprawdę wybierają: biorą tego, kto odpowiedział, kiedy jeszcze im się chciało czytać.
Uczciwie: to wersja ręczna. Za każdym razem dokładasz kontekst od nowa, bo czat sam z siebie nie wie, co sprzedajesz. Działa i wystarczy na początek. Ale po dziesiątej ofercie zaczyna Cię to męczyć.
Dlaczego u mnie to jest szybsze
U mnie ten kontekst jest zapisany raz, w plikach na moim dysku. System zna mój cennik, moje usługi, mój styl i moich klientów. Nie muszę mu tego przypominać, bo to nie jest rozmowa, tylko narzędzie.
Mówię jedno zdanie, a w folderze ląduje gotowa oferta pod konkretną osobę. Czat odpowiada, kiedy zapytasz. System pracuje, bo zna Twoją firmę.
To jest dokładnie to, co budujemy razem w AI Architekcie. Nie uczę Cię promptów, których znajdziesz tysiąc na YouTube. Budujesz system, który zostaje u Ciebie i pracuje, kiedy Ty śpisz.
Jak masz pytania albo chcesz pogadać, czy to ma sens akurat w Twojej firmie, napisz do mnie. Odpowiadam osobiście.