Dwa lata po premierze ChatGPT ekonomiści z Chicago Booth sprawdzili, co się realnie zmieniło w zarobkach i godzinach pracy ludzi najbardziej wystawionych na to narzędzie. Nie ankietą - duńskimi danymi administracyjnymi. Prawdziwe wypłaty, prawdziwe godziny, 11 zawodów.
Wynik: efekt zerowy. Nie mały. Zerowy - wykluczyli wpływ większy niż 2 procent.
Ludzie w tym czasie mieli dostęp do ChatGPT. Część z nich korzystała. Zarobki i godziny się nie ruszyły.
Zdanie, które łatwo przeoczyć
W tym samym badaniu jest fragment, który ginie w skrócie do jednego nagłówka: ludzie zaczęli zmieniać zadania i przechodzić między stanowiskami. Tylko że suma godzin i pieniędzy została ta sama. Firmy wchłonęły narzędzie, przekładając pracę z miejsca na miejsce - nie tnąc jej i nie mnożąc.
Sam dostęp do czata nie zmienia liczb. Liczby zmieniają się dopiero, gdy ktoś przebuduje wokół narzędzia sposób pracy.
Dlaczego to nie jest wyrok na AI
Badanie nie mówi "AI nie działa". Mierzy wyłącznie zarobki i ewidencjonowane godziny - nie jakość pracy, nie satysfakcję, nie to, co dana osoba zdążyła zrobić więcej w tym samym czasie. To jest ważne rozróżnienie, bo łatwo przekręcić wynik w stronę, która najlepiej pasuje do tezy, jaką ktoś chce udowodnić.
To, co badanie faktycznie pokazuje, jest węższe i przez to ciekawsze: dostęp do narzędzia to za mało. Ludzie w tym eksperymencie mieli czat. Otwierali go, pytali, dostawali odpowiedź. I to nic nie zmieniło w liczbach, bo odpowiedź na pytanie wracała do nich, a nie do procesu, w którym pracowali.
Co więc realnie zmienia liczby
Z mojej strony, pracując z małymi firmami, widzę tu prostą różnicę - między narzędziem, które CZEKA na pytanie, a systemem, który zna firmę i PRACUJE, gdy trzeba. Czat odpowiada. System pracuje, bo ktoś go wcześniej nauczył, jak wygląda oferta, kim jest klient i co ma się wydarzyć krok po kroku.
To nie jest różnica w mądrości narzędzia. GPT w przeglądarce i ten sam model podpięty pod proces firmy to technicznie ten sam silnik. Różnica jest w tym, kto odrabia robotę: człowiek za każdym razem od nowa formułujący pytanie, czy proces, który już wie, co ma zrobić.
Pytanie, które warto sobie zadać
W Twojej firmie AI dostało dostęp, czy dostało miejsce w procesie? To nie to samo. Konto ChatGPT, z którego ktoś korzysta od czasu do czasu, to dostęp. Ustalony sposób, w jaki oferta, treść albo odpowiedź klientowi powstaje za każdym razem tak samo - to miejsce w procesie.
Duński eksperyment przypadkiem to udowodnił: samego dostępu nie widać w wypłacie. Widać dopiero pracę, którą ktoś włożył w przebudowanie procesu wokół narzędzia.